Seks w XXI wielu.

Cze 14

Na konkurs na pamiątki z Warszawy powstały gumowe Pałace Kultury. Gdy podobny konkurs przeprowadzono w Amsterdamie, jedną z propozycji był penis z porcelany. Projekt Dave’ego Grosemansa nawiązuje do turystycznej atrakcji Amsterdamu – dzielnicy czerwonych latarni i ogólnie liberalnego podejścia Holendrów do seksu. Dziś można go kupić w sklepie z pamiątkami obok wiatraków i drewniaków. Dla niektórych to po prostu nisza na rynku – sektor tyleż popularny co zaniedbany przez uznanych projektantów.

Maurycy Gomulicki, polski artysta mieszkający w Meksyku, zaprojektował sieć sex-shopów Erotika. – Najczęściej powstają przypadkowo, “na żywca”. Żeby kultura rozkoszy mogła zakwitnąć, muszą się nią zająć ludzie świadomi. Jeżeli to nie nastąpi, w nieskończoność będziemy mieli do czynienia z wizualnym chamstwem – twierdzi Gomulicki. – Erotika ma budzić skojarzenia z cukiernią czy perfumerią, bardziej z sanktuariami przyjemności niż grzechu – tłumaczy artysta.

Sam jest zdeklarowanym fetyszystą. – Przestrzeń dla rozkoszy jest ważna i tak jak w dziedzinie bielizny koronki i pończochy to nie wszystko, podobnie rzecz ma się z sypialnią. Można się pokusić o wiele więcej niż świece. Zdarzało mi się poświęcić kilka godzin na przygotowanie sypialni do jednej upojnej nocy – ultrafioletowe światło, fosforyzujące zasłony i prześcieradła. Jeżeli rozsypiemy wokół łóżka tysiąc plastikowych diamentów, możemy nasze pożądanie realizować w skali kosmicznej czy wręcz boskiej. Polecam też projekcje, no i oczywiście lustra – jesteśmy piękni w chwilach rozkoszy.

To, co kojarzy się jako typowy sex-shop za brudną zasłoną, do którego wchodzi się z poczuciem winy, na Zachodzie już dawno ma alternatywę. W latach 90. w Londynie, Paryżu i Nowym Jorku zaczęły powstawać luksusowe sex-shopy, które stylistycznie nawiązywały do buduaru. Temat szybko podchwycili designerzy. – Tworzę piękne obiekty pożądania, coś jak buty Gucciego czy torebka Prady – mówi o swoich produktach młoda projektantka Shiri Zinn. Kiedy pochodząca z RPA absolwentka prestiżowej szkoły St. Martin’s School wylansowała swój pierwszy wibrator, prasa oszalała na jego punkcie. – Zajęłam się tą dziedziną dlatego, że nie było silnej konkurencji – tłumaczy pragmatycznie. Wykładany skórą węża, ozdobiony cyrkoniami sztuczny penis kosztuje około 1000 funtów i ciągle są na niego chętni. Ekskluzywne zabawki erotyczne jej projektu promował jako pierwszy sklep Coco de Mer, sex-shop dla kobiet prowadzony przez córkę założycielki Body Shopu. Dziś można je już dostać w domu handlowym Selfridges.

VN:F [1.9.22_1171]
Oceny:
Oceny: 7.4/10 (glosow oddano)
VN:F [1.9.22_1171]
Wynik: 0
0 głosów