Boom na pokera

Author: salab  //  Category: Artykuły

Jeszcze do niedawna poker był czystą rozrywką. W pokera grano w knajpach, na większych bazarach, na imprezach w akademiku, czy pod namiotem. Teraz turnieje pokerowe to telewizyjne show.

Nadal się gra, z tym że poker z początkiem XXI wieku przybiera także inne formy, a raczej inną, nową otoczkę, bo przecież zasady się nie zmieniają. Gracz ciągle musi ułożyć owego pokera, tudzież pokera królewskiego, aby zgarnąć nagrodę. Zapałki, piwo, pieniądze. No właśnie – pieniądze. Tam gdzie pojawia się ich więcej, czyli w kasynach, czy na turniejach pokerowych, prędzej czy później musiała pojawić się też telewizja.
Po sukcesie snookera (odmiana gry w bilard) media natychmiast zwietrzyły podobną szansę w przypadku pokera i postanowiły zbudować wokół tej gry odpowiednie zaplecze logistyczne. Przed czterema laty pierwsze transmisje z turniejów pokerowych pojawiły się w stacji DSF. Dziś poker pojawia się jako równorzędna dyscyplina sportowa obok piłki nożnej czy hokeja w prestiżowych stacjach ESPN oraz Eurosport. Ten ostatni, szeroko dostępny w Polsce, daje widzom w naszym kraju szansę przekonania się, jak ciekawy i trzymający w napięciu może być poker na najwyższym poziomie. Gracze, zrzeszeni w pokerowej federacji, biorą udział w najbardziej prestiżowej serii turniejów – World Series of Poker.
W ubiegłym roku w imprezach WSoP wystartowało ponad 20 tysięcy graczy, a zwycięzca głównego turnieju pokerowego otrzymał 7,5 mln dolarów. Gwiazdy pokera coraz częściej przypominają dawne gwiazdy rocka oraz towarzyszy im właściwy dla mistrzów splendor. Piękne kobiety i drogie garnitury, to normalny widok na pokerowych imprezach. Być może dlatego, że każdy z Nas chciałby poczuć smak wielkich pieniędzy kasyn Monte Carlo, telewizyjne transmisje cieszą się tak dużym powodzeniem. Jest w nich również haczyk natury czysto sportowej. Otóż na stołach do gry umieszczone są specjalne kamery cyfrowe rejestrujące każde rozdanie. Dzięki świetnej realizacji, widz od początku wie, jakimi kartami dysponuje dany zawodnik, obserwuje jego mimikę twarzy, grymasy zawodu, czy chytre spojrzenia (jeśli akurat na nosie gracza nie ma ciemnych, modnych okularów, które coraz częściej są standardem przy stole) po udanym rozdaniu.

Do transmitowanych turniejów finałowych, oprócz zawodowych graczy, dostają się co lepsi gracze, którzy swoich sił próbowali wcześniej…w internecie. Zazwyczaj odpadają pierwsi, „odsunięci” od stołu przez starych wyjadaczy, ale sama ich obecność o czymś świadczy. Przy olbrzymiej ilości serwisów internetowych, pozwalających po uprzedniej rejestracji i ściągnięciu specjalnego oprogramowania na grę w pokera online, na finałowy turniej, przy odrobinie szczęścia, może pojechać każdy. Co nie zmienia faktu, że wszystkich – zarówno eleganckiego, stałego bywalca kasyn, jak i internetowego chłystka, obowiązuje ten sam swoisty kodeks dżentelmena. Gracze turniejowi mogą zapomnieć o knajpianych zwyczajach, okrzykach („no, co tam masz, stary?”). Przy stole panuje cisza, przerywana co najwyżej na moment cichym zapytaniem mającym wyprowadzić rywala z równowagi. Oczywiście, wszelkie niecenzuralne słowa nie wchodzą w grę i za tego typu okrzyk można zostać natychmiast zdyskwalifikowanym.

Jaka będzie przyszłość pokera? Tego nikt nie potrafi dzisiaj przewidzieć. Coraz to świeższe nowinki techniczne czy cyfrowe sprawiają, że po szachach, snookerze i pokerze, pod strzechy stacji telewizyjnych trafią być może zupełnie nowe „dyscypliny”. Jedno jest pewne – poker zupełnie niepostrzeżenie, w ciągu kilku ostatnich lat stał się całkiem dochodowym biznesem i to nie tylko dla samych graczy. Kto wie, czy za kilka, kilkanaście lat do pokerowego stolika nie usiądą na olimpiadzie panie w wieczorowych sukniach, czy panowie w smokingach, aby walczyć o medale. I pomyśleć, że wszystko zaczęło się od Jonathana Greena w 1834 roku oraz od pasażerów statków, które pływały po rzece po Missisipi…

Seks w XXI wielu.

Author: salab  //  Category: Artykuły

Na konkurs na pamiątki z Warszawy powstały gumowe Pałace Kultury. Gdy podobny konkurs przeprowadzono w Amsterdamie, jedną z propozycji był penis z porcelany. Projekt Dave’ego Grosemansa nawiązuje do turystycznej atrakcji Amsterdamu - dzielnicy czerwonych latarni i ogólnie liberalnego podejścia Holendrów do seksu. Dziś można go kupić w sklepie z pamiątkami obok wiatraków i drewniaków. Dla niektórych to po prostu nisza na rynku - sektor tyleż popularny co zaniedbany przez uznanych projektantów.

Maurycy Gomulicki, polski artysta mieszkający w Meksyku, zaprojektował sieć sex-shopów Erotika. - Najczęściej powstają przypadkowo, “na żywca”. Żeby kultura rozkoszy mogła zakwitnąć, muszą się nią zająć ludzie świadomi. Jeżeli to nie nastąpi, w nieskończoność będziemy mieli do czynienia z wizualnym chamstwem - twierdzi Gomulicki. - Erotika ma budzić skojarzenia z cukiernią czy perfumerią, bardziej z sanktuariami przyjemności niż grzechu - tłumaczy artysta.

Sam jest zdeklarowanym fetyszystą. - Przestrzeń dla rozkoszy jest ważna i tak jak w dziedzinie bielizny koronki i pończochy to nie wszystko, podobnie rzecz ma się z sypialnią. Można się pokusić o wiele więcej niż świece. Zdarzało mi się poświęcić kilka godzin na przygotowanie sypialni do jednej upojnej nocy - ultrafioletowe światło, fosforyzujące zasłony i prześcieradła. Jeżeli rozsypiemy wokół łóżka tysiąc plastikowych diamentów, możemy nasze pożądanie realizować w skali kosmicznej czy wręcz boskiej. Polecam też projekcje, no i oczywiście lustra - jesteśmy piękni w chwilach rozkoszy.

To, co kojarzy się jako typowy sex-shop za brudną zasłoną, do którego wchodzi się z poczuciem winy, na Zachodzie już dawno ma alternatywę. W latach 90. w Londynie, Paryżu i Nowym Jorku zaczęły powstawać luksusowe sex-shopy, które stylistycznie nawiązywały do buduaru. Temat szybko podchwycili designerzy. - Tworzę piękne obiekty pożądania, coś jak buty Gucciego czy torebka Prady - mówi o swoich produktach młoda projektantka Shiri Zinn. Kiedy pochodząca z RPA absolwentka prestiżowej szkoły St. Martin’s School wylansowała swój pierwszy wibrator, prasa oszalała na jego punkcie. - Zajęłam się tą dziedziną dlatego, że nie było silnej konkurencji - tłumaczy pragmatycznie. Wykładany skórą węża, ozdobiony cyrkoniami sztuczny penis kosztuje około 1000 funtów i ciągle są na niego chętni. Ekskluzywne zabawki erotyczne jej projektu promował jako pierwszy sklep Coco de Mer, sex-shop dla kobiet prowadzony przez córkę założycielki Body Shopu. Dziś można je już dostać w domu handlowym Selfridges.